Jesienna motywacja- trudna ale możliwa do odnalezienia i utrzymania!

Powiem coś, na co nie wszyscy jesteśmy gotowi ale… zaczęła się jesień. Rano wstajemy, a za oknem jeszcze ciemno. Wieczorem wracamy do domu – i znowu ciemno. Szaro, mokro, chłodno. Słońca coraz mniej, energii – jakby ktoś ją wyłączył z dnia na dzień. I wtedy najłatwiej odpuścić. Odłożyć aktywność na później, na „lepszy moment”, na jutro, a najlepiej na poniedziałek. Przestać dbać o siebie, bo przecież kanapa, ciepły kocyk i herbatka wołają głośniej niż mata czy buty do biegania.

Znam to bardzo dobrze. Sama czasem budzę się z myślą: „Nie mam dziś siły, nie chce mi się.” Ale nauczyłam się jednego – jeśli w tym chaosie codzienności znajdę choć 20 minut dla siebie, wszystko staje się odrobinę lżejsze. Dla mnie to Pilates. Ten moment, gdy jestem tylko ja i moje ulubione ćwiczenia. Bez telefonu, bez rozpraszaczy, bez presji. Tylko ja i moje ciało.
Dla Ciebie to może być coś zupełnie innego – spacer po lesie, trucht w deszczu, pływanie, rower, wspinaczka, jazda konna… Cokolwiek, co sprawia, że czujesz się bliżej siebie. Cokolwiek, co powoduje, że Twoje ciało i głowa na chwilę milkną i… uśmiechasz się. Nawet jeśli to tylko delikatny uśmiech w środku.
Nie czekaj na poniedziałek. Nie czekaj na nowy rok, a już na pewno nie czekaj na lepszy moment! Gotowość to nie stan- to decyzja! Mamy ostatnie trzy miesiące tego roku. One mogą być tym czasem, w którym zaczniesz robić coś dla siebie. Małymi krokami. Bez presji ale regularnie.
Jesień nie musi oznaczać spadku motywacji. Może być czasem powrotu do siebie. I obiecuję Ci – jeśli zaczniesz teraz, za kilka tygodni z dumą spojrzysz wstecz i powiesz: „Dobrze, że nie odpuściłam.”